GUZY ENDODERMALNE

Dziś chcę przybliżyć mechanikę powstawania guzów endodermalnych. Co to znaczy i dlaczego wywołuje to takie przerażenie ?  Trzeba na chwilę zatrzymać się na embriologii. Otóż, od momentu zapłodnienia, komórka jajowa zamienia się w zygotę, za chwilę ustala się stronność osobnika, która jest bardzo ważna w biologii. Zarodek dalej dzieli się i w 17 dniu, powstaje blastocysta, w której wytworzone są już trzy listki zarodkowe, to jest materiał budulcowy wszystkich naszych tkanek i narządów.

Przez całe nasze życie więc, wszystkie organy przynależą do jednego z trzech listów zarodkowych:

– endodermy – najstarszy listek

– mezodermy – młodszy

– ektodermy – najmłodszy listek

Te trzy listki zarodkowe, tworzą w nas wszystko.

Według listków zarodkowych, można pogrupować konflikty emocjonalne, a to z którego listka pochodzi dana tkanka, decyduje o tym, jaki typ konfliktu, wywoła jaką zmianę i w którym organie.

Pochodzenie te decyduje o tym:

– który typ konfliktu, uruchamia zmiany organiczne,

– czy w fazie aktywnej konfliktu, pojawia się przyrost, czy zanik tkanek,

– gdzie w mózgu, pojawia się lezja, czy też rozłączenie synaptyczne,

– jaki typ mikrobów, będzie uczestniczył w procesach odbudowy ( pod warunkiem rozwiązania konfliktu )

Tkanki endodermalne, zapewniają działanie podstawowych funkcji życiowych, bez nich nie było by przemiany materii, tkanki te, są zdolne do przyjmowania cieczy i wydalania wydzielin. Ich funkcją biologiczną, jest dostarczanie ciału niezbędnego budulca, absorbcja, wydalanie zbędnych, nieużytecznych substancji. Przykładem narządów zbudowanych z endodermy, jest: tkanka nabłonkowa żołądka i jelit, miąższ trzustki i wątroby, cewki zbiorcze nerek, płuca, część gruczołowa ślinianek i tarczycy.

Konfliktem głównym, na który reagują te endodermalne tkanki, jest konflikt kęsa:

„ z tym, lub bez tego nie da się żyć”  Kęsem może być coś potrzebne do spokojnego życia, do naszej egzystencji, przeżycia, czegoś niezastąpionego, ale też coś niepożądanego, czegoś, czego nie możemy się pozbyć – kęs do wydalenia.

Część mózgu, który steruje organami pochodzącymi z endodermy, to pień mózgu, który steruje niezbędnymi do przeżycia organami.

Te tkanki w fazie aktywnej, czyli jak dopadnie nas sytuacja stresowa, reagują przyrostem, namnażaniem komórek, tworzeniem guza.

Organy sterowane przez pień mózgu, pochodzące z endodermy

Z punktu widzenia biologii, Matka Natura zaprogramowała w nas zmiany organiczne w narządach wtedy, gdy nie ma równowagi dwóch płaszczyzn naszego życia, psychiki i ciała fizycznego. Wtedy konieczna jest adaptacja, gdyż poziom zawirowań emocjonalnych, przekracza normalny poziom, oraz gdy spełnione są inne warunki, wtedy automatycznie, bez udziału naszej świadomości, włączany jest mechanizm ratunkowy, adaptacji do tych zmian. Zmiana ta trwa tak długo, aż problem zostanie rozwiązany i powróci stan spokoju, wtedy również z automatu rozpoczyna się proces regeneracji i odbudowy i powracamy do normotonii.

Otóż, jak wyżej pisałem, w fazie aktywnej, jak wpadniemy w konflikt biologiczny, rozwija się zwarty guz, rak gruczołowy, przyrost tkanki. Po prostu narząd musi skompensować negatywne uczucia, które w sytuacji stresowej występują, poprzez zwiększoną ilość tkanki potrzebnej po to, by usprawnić jego funkcję.

Przykład:  guz trzustki, jeżeli wpadniemy w oburzającą sprawą nie do strawienia, dotycząca członków rodziny, spadku, walkę o udziały, to ten gruczoł będzie wytwarzać nadprodukcję soków trzustkowych, w celu rozpuszczenia, przemieszczenia tego „kęsa”. A by to zrobić, musi urodzić się więcej komórek, by to się stało, musi przyjść polecenie z centrali sterującej trzustką w mózgu, z kolei sygnał przekazuje podświadomość, wskutek np. nie zaspokojonej potrzeby, czegoś co nas dotknęło, poczuliśmy problem, zagrożenie, czy jesteśmy w stresie.

schemat działania zmian, poprzez trzy płaszczyzny.

Taki jest mechanizm powstawania guza, jeden dla wszystkich organów z danego listka zarodkowego.

Po powrocie do normalności, czy rozwiązaniu problemu, ten nadmiar komórek, poprzez gruźliczy rozkład zostaje wydalony z organizmu, w obecności objawów określanych jako chorobowych. A to nie jest prawda, regeneracja ta występuje przy podwyższonej temperaturze, boli nas głowa, źle się czujemy, dlatego że mikroorganizmy, grzyby i mykobakterie  ( kłamliwie zwane chorobotwórczymi ) biorą się do pracy i rozkładają niepotrzebną tkankę. A to trwa, podobną ilość czasu, jak okres aktywności konfliktu.

W przypadku, gdy zażywamy antybiotyki i wytrzebimy własną florę bakteryjną np. prątki gruźlicy, guza nie ma kto rozłożyć i usunąć, więc  zostaje on otorbiony i nic złego się nie dzieje, po prostu tam jest i koniec. Zgrubienia pozostają i problemem jest to, że nie znając mechanizmów biologii, w czasie np. rutynowych badań, lekarz może nas nieźle wystraszyć twierdzeniem:  coś tam widać, trzeba to obserwować, czy zrobić dokładniejsze badania.

To wystarczy, by człowiek wpadł w pułapkę chorób, przerzutów, diagnoz, które wiadomo jak się kończą. A każde rutynowe badanie może coś wykryć, przecież jesteśmy istotami emocjonalnymi, gdzie do pełnoletności przeżyliśmy około 100 konfliktów, które zostawiają ślad w mózgu i na narządzie. I co? I nic, żyje się dalej.

Konkretyzując te nowotwory, które tak nazwano by straszyć ludzi, to diagnoza mogła by być w innym tonie. Np. Szanowny Panie, widzimy tu delikatny przyrost tkanki gruczołowej wątroby, widocznie jest pan w konflikcie kęsa głodu, może stracił Pan pracę, lub żona, obawiacie się o przyszłość w utrzymaniu rodziny. Natura wspomaga w postaci zwiększenia produkcji żółci, by zwiększyć w przemianie materii, więc po uspokojeniu, sytuacja powróci do normy i nic złego nie będzie się działo. Kiedyś nazywali to rakiem, ale to prosty program ratunkowy, który pomaga nam dojść do siebie, po okresie trudności życiowych.  Czy Pan to rozumie i widzi różnice? Tak można diagnozować, jest bezstresowo?

Retoryka medycyny tradycyjnej – zabija

Retoryka Praw Natury – daję szanse

Jeszcze parę zdań, dlaczego umieramy na skutek nowotworu, wiedząc że nie to jest celem Natury- jakby tak było, wyginęlibyśmy 100 tysięcy lat temu, to nie miało by sensu. Pisałem też, że na 95 % guzów, nie da się umrzeć i to jest prawda, Ale to się dzieje, dlaczego? bo osobnik wpada w spiralę przerzutów, przecież wraz z pierwszą diagnozą, otwierają mu się kolejne konflikty, strach o życie, obawę o własność, utrata własnej wartości, osamotnienie, opuszczenie. Do tego medykamenty, chemia, naświetlanie, na końcu odbiałczenie i zanik przemiany materii, dobijają organizm.

Mało kto, taką walkę z samym sobą wygra.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.