RELACJA MATKA-DZIECKO

Różne dziedziny nauki mówią o połączeniu duchowym między matką a dzieckiem, jest to tzw. duchowa pępowina. Biologia zauważa, że konflikty występujące u matki mają wpływ na dziecko i najbardziej intensywny obserwujemy w życiu płodowym, dlatego że na dziecko przenoszone są drgania emocjonalne matki. Następstwem tego u dziecka występują te same zmiany co u matki, dlatego matka jest jak gdyby podwójnie odpowiedzialna za siebie i dziecko, bo konflikty które przeżywa i zmiany będące następstwem tych konfliktów są przenoszone na dziecko do  przynajmniej 10 roku jego życia.

Jeżeli kobieta w ciąży przejdzie konflikt utraty własnej wartości, to zmiany odczuje również płód i po porodzie noworodek będzie miał zdiagnozowaną białaczkę. Ale nie będzie to jego konflikt, tylko matki, gdyż nie jest on na tyle rozwinięty, by móc odczuć w życiu płodowym konflikt utraty własnej wartości, przecież jego świadomość jeszcze nie istnieje. Zresztą dzieci nie zajmują się swoim poczuciem własnej wartości, nie jest to dla nich ważne, dopiero po osiągnięciu dojrzałości płciowej staje się to dla nich istotną sprawą. Ale odczuwając emocje matki jest w stanie taki konflikt przyjąć i zareagować zmianą poprzez telepatyczne połączenie z matką, nikt nie wie jak to połączenie  wygląda, ale niewątpliwie ta więź duchowa istnieje.

Wszystkie zmiany u żywych istot nie wynikają ot tak sobie z byle czego, więc nawet noworodek by na początku życia posiadał już zmianę, musiał przeżyć konflikt, a że nie jest zdolny do świadomego samodzielnego odczuwania, więc przejmuje od matki wszystko to, czym się ona stresuje. Mało kto zdaje sobie z tego  sprawę, bo bez znajomości praw natury trudno połączyć całą tę układankę w całość, lepiej zrzucić winę na choroby dziedziczne, złe odżywianie w czasie ciąży, zatrucie środowiska, używki.  To nie ma nic wspólnego z prawdą,  czynniki środowiskowe mają jakieś znaczenie w życiu płodowym, ale na pewno nie powodują poważnych „chorób” – natura jest idealna i płód zsyntetyzuje sobie wszystko to, czego potrzeba mu do idealnego wzrostu i rozwoju.

Często u noworodka występują zmiany skórne na skuter konfliktu rozdzielenia, oddzielenia, gdy  jest wyrwany spod opieki matki i odłożony na półkę. Przecież w życiu płodowym słyszał bicie serca, perystaltykę jelit, głosy matki i teraz to oddzielenie, rozłąka powoduje poważne zmiany skórne, wysypka, rumień czy egzema i jest to dowód na to, że dziecko odczuwa więź z matką, jest istotą czującą. Dlatego wiemy o tym, bo zmiany skórne są konfliktem rozłąki, a w tym przypadku na skutek oddzielenia występuje niewidzialne owrzodzenie, które po powrocie dziecka do matki  i rozwiązaniu tego konfliktu wywołuje te zmiany.

Tak więc dziecko gdzieś do 10 roku życia utożsamia się z matką, reaguje na każdy jej konflikt emocjonalny, przez co jest w stanie równocześnie z nią wytwarzać zmiany, jednocześnie również jest w stanie reagować już na własne konflikty w przedszkolu, domu, czy szkole. Jest więc w dwójnasób narażony na konflikty biologiczne i dlatego dzieci te oderwane od matki bardzo często chorują na gardło, oskrzela, nerki, a nawet zmianami na wątrobie, jeżeli matka przeżywa mocno swój stan majątkowy, reagując na to konfliktem głodu. To wszystko skutek odczuwania przez nie braku obecności matki i rzucenie ich na głęboką wodę w środowisko nie przyjazne, nie współmierne do ich emocjonalnego rozwoju.

1 myśl na “RELACJA MATKA-DZIECKO

  1. Dzień dobry, czytam już któryś artykuł z kolei i układam sobie informacje w głowie. Zaczęłam szukać odpowiedzi, dlatego mój syn po pójściu do przedszkola ciągle choruje- zaczyna się katar, potem kaszel, nic bardzo poważnego i tak przez 2 tyg zdrowieje. Potem po kilku dniach sytuacja powtarza się. I analizuję czy to może być wpływ jakiegoś odłączenia ode mnie w przeszłości. Ale właściwie od jego urodzenia jesteśmy bardzo blisko, nawet w niemowlęctwie dużo czasu spędzał noszony, nie znosił być oddalony ode mnie lub swojego taty. Czy ma Pan jakieś sugestie czemu powinnam się przyjrzeć, może mogę go jakoś wspomóc? Staramy się być dla niego oparciem i uczymy przeżywania emocji.
    Pozdrawiam,
    Patrycja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *