Zdrowe odżywianie?

Wiele mówi się zdrowym odżywianiu, suplementy diety, cudowne odżywki robią furorę

W dzisiejszym świecie. Ludziom wydaje się, że jak będą uczestniczyć w tym wyścigu szczurów, przeganiać jak na bieżni sportowej w zakupach internetowych cudownych diet cud, to będą zdrowi, będą żyć 100 lat.

To nie w tym leży problem, samo słowo „zdrowe” jest źle interpretowane, co to znaczy? Przecież wszędzie znajdują się konserwanty, dodaje się różne specyfiki, więc jak można wierzyć w zdrowe odżywianie. Teoretycznie rzecz polega na tym, by sobie nie szkodzić, by produkty które spożywamy optymalizowały procesy przemiany materii, by nie brakło organizmowi energii do życia. Aczkolwiek jesteśmy tak zbudowani, że naprawdę trudno jest zabić organizm poprzez złą dietę, dlaczego?, gdyż potrafi sam zsyntetyzować sobie to co potrzeba z tego co dostanie, a jak tego nie dostanie, to sobie przetworzy z tego co wewnątrz siebie ma.

Prosty przykład alkoholika, widział ktoś jak oni się odżywiają? I co, latami jakoś funkcjonują na alkoholu i jakoś organizm z tego co dostaje, a dostaje nie wiele – radzi sobie ze swoimi potrzebami.

Wnioski są takie, że nie ma czegoś takiego jak zdrowe odżywianie, to mit na potrzeby biznesu, takiego jak medycyna, a rynek jest ogromny dopóki, dopóty ludzie będą wierzyć, że jak kupią na rynku pomidory i rzodkiewkę i proszek z torebki z suplementem diety, to nie dopadnie ich rak i będą szczupli i będą żyli 100 lat.

Niestety nie będę pisał, że to tak nie działa, ale że nie o to w tym wszystkim chodzi.

Problem polega na tym, że jak wyglądamy, chorujemy i się czujemy, zależy od konfliktów które przeżywamy, które maja wpływ na to co się w organizmie dzieje. A dzieje się tyle, co wpuszczamy do naszej świadomości, a że organizm reaguje zmianami na skutek tych konfliktów, to z punktu widzenia biologii normalne. Ona reaguje zmianami nie po to by nas unicestwić, czy zabić, ale by nas wspomóc w sytuacjach stresowych, których przeżywamy dziesiątki każdego dnia. Większych czy mniejszych, od kataru, do guzów.

Rzecz polega na tym, iż mało kto wie po co to wszystko, a ten co wie uwalnia się od problemów  zdrowotnych, to znaczy źle napisałem, nie zdrowotnych, bonie mamy szans na uniknięcie konfliktów, tylko możemy przewidzieć i odpowiednio zareagować na następstwa, które wyprodukuje organizm. Dieta czy zdrowa żywność, w niczym tu nie pomogą, co najwyżej nie pogłębią kłopotów w które wpadamy. Nic ponad to.

Więc świadomość, znajomość praw natury i trochę biologii może ustrzec nas przed następstwami problemów życia codziennego, największy problem jest w tym, iż nikt poza nami samymi za nas tego nie zrobi, więc nie pomoże tu ksiądz lekarz, babcia, czy sąsiad.

Co z papierosami? Oczywiście to nieprawda co się pisze i mówi, jest to trucizna w jakimś stopniu, ale na pewno nie wywołuje raka płuc, co najwyżej trochę nas osłabia i po 10 czy 20 latach spowoduje to szybsze wyniszczenie, więc będziemy żyć 2,3 lata krócej, ale nie ma mowy o nowotworach, to wytwór medycyny, która ma powody by nas straszyć, bo właśnie rak płuc to następstwo strachu o własne życie.

Więc edukacja, świadomość uchroni nas od tragicznych następstw zmian, które przeżywamy – a powtarzam że nie mamy szans na ich uniknięcie, bo zawsze coś będzie przytłaczać naszą duszę. Poprzez konflikty i zmiany w nas zachodzące możemy rozwijać się  i ewoluować, bo przecież ciało i życie w tej skórze jest tylko przystankiem przed czymś następnym.     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.